Przejdź do głównej zawartości

Posty

Garść przydatnych do Eclipse Phase programów i linków

  Wszyscy słyszeliście o Google Earth prawda? Biorąc pod uwagę, że Ziemia uległa zagładzie dziesięć lat temu na niewiele przyda się jej dokładna i nieaktualna mapa. Co innego reszta układu słonecznego. Znalazłem trzy przyjemne programy oferujące przydatne pomoce na sesje w Eclipse Phase. World Wind 1.4 - http://worldwind.arc.nasa.gov/java/    Zrobiony przez NASA zawiera oprócz Ziemi, dokładne mapy Marsa, Venus, Księżyca i Jowisza. Doskonały materiał jeśli chcemy graczom zmontować materiał foto z satelity i dodać realizmu i klimatu naszym sesjom. Celestia 1.6 - http://www.shatters.net/celestia/   Robiony przez zapaleńców symulator układu słonecznego i nie tylko. Zawiera wszystkie co istotniejsze ciała niebieskie w układzie Słonecznym i nie tylko. Co prawda nie są to najświeższe dane NASA ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Można do niego ściągnąć rozszerzenia pokazujące 'teoretyczny' wygląd planet poza układem słonecznym, itp. Jeśli chcesz dokładnie z...

Taste of your own medicine – Battle Los Angeles

Wsparty piwkiem i obecnością kumpla wyskoczyłem do Ediego na Battle Los Angeles w ramach sobotniego, robotniczo-chłopskiego odchamiania się. Nie ma nic lepszego jak mało ambitne kino rozrywkowe przed wypadem na piwo. Battle LA , to typowe do bólu amerykańskie kino flagi. Mamy tu sierżanta sztabowego – starego wiarusa, który ma zamiar odejść z wojska ale w obliczu zagrożenia zostaje i pilnuje niekompetentnego żółtodzioba, który dowodzi plutonem. W tle mamy typową zbieraninę wojskowych typów. Rzecz rozkręca się jak z podręcznika. Zaczyna się przyjemnym tąpnięciem, po którym dostajemy wprowadzenie i przedstawienie postaci. Nadmorskie miasta na całym świecie padają ofiarą desantu kosmitów. Wojna o surowce. Reszta filmu to bezlitosna napierdalanka poprzetykana patriotycznymi wstawkami-sucharami i patosem tak charakterystycznym dla Hollywoodzkiego kina wojennego. Polecam tu starą dobrą zabawę w wypijanie bani za każdym razem jak pojawia się w kadrze flaga lub dialog o obowiązkach wobec o...

Pukając do nieba bram. Eclipse Phase Gatecrashing.

- Piknik. W yobraź sobie: las, przesieka, polana. Z przesieki na polane wjeżdża samochód, z samochodu wysiada młodzież , butelki, koszyki z prowiantem, dziewczyny, tranzystory, kamery filmowe... Rozpalają ognisko, stawiają namioty, gra muzyka. A rankiem odjeżdżają. Zwierzęta, ptaki i owady, które przez cała noc ze zgrozą obserwowały to, co się działo, wyłażą ze swoich kryjówek. I cóż widzą? Na trawie kałuż a oleju, rozlana benzyna, le żą nieprzydatne już świece i olejowe filtry. Poniewierają się stare szmaty, przepalone żarówki, ktoś zgubił klucz francuski. Z opon spadło błoto przywiezione z niewiadomych bagien... no, sam rozumiesz, ślady ogniska, ogryzki jabłek, papierki od cukierków, puszki po konserwach, puste butelki, czyjaś chusteczka do nosa, czyjś scyzoryk, podarte przedwczorajsze gazety, bilon, zwiędłe kwiaty z innych lasów... - Zrozumiałem - powiedział Nunnun.  - Piknik na skraju drogi . Kolejną moją lekturą ze stajni, tym razem Posthuman Studios/Sandstorm...

Człowiek do przeróbki – ECLIPSE PHASE RPG

Dwie minuty temu skończyłem czytać podręcznik do Eclipse Phase. Całkiem świeżego, bo wydanego w 2009 systemu który zdążył zebrać już kilka nagród (trzy ENnie Awards w tym srebro za produkt roku i złoto w kategorii Best Writing oraz Origins za najlepszą grę roku 2010 ). Do czynienia mamy z rewelacyjnym erpegiem Hard SF nawiązującym i eksplorującym zagadnienia transhumanizmu , choć nie tylko. W bliżej nieokreślonej przyszłości, choć domyśleć się można, że mowa tu o okolicach końca 21szego wieku ludzkość osiągnęła technologiczną osobliwość (Singularity) przewidywaną przez ludzi takich jak Ray Kurzweil gdzieś pomiędzy 2020 a 2045 zgodnie z Prawem Moore'a. Tak oto człowiek wspiął się na wyżyny swych możliwości osiągając praktyczną nieśmiertelność dzięki możliwości przenoszenia umysłu do sieci ( mesh ) lub pomiędzy biologicznymi oraz syntetycznymi ciałami. Nanoboty z Maszyn Obfitości dostarczały wszystkich niezbędnych produktów. Nigdy więcej: Głodu, Zarazy, Śmierci....

Ten film o tym facecie co grał w jeszcze jednym takim filmie - Karnawał Blogowy #17.

Uwalony krowią grypą, pracą i szeroko pojętym życiem jak zwykle ledwo zdążyłem ze swoim wkładem do kolejnej edycji Karnawału Blogowego. Tym razem całości przewodzi Nimsarn , a rzecz dotyczy kreowania postaci. Tak jakoś w życiu wyszło, że większość mojego RPGowania spędziłem jako Mistrz Gry, łatwiej mi więc opisać z tej perspektywy kreowanie bohaterów i postaci na potrzebę sesji, ale będzie i spojrzenie z przeciwnej strony barykady. Myślę obrazami i scenami, podejrzewam również, że nie jestem w tym całkowicie osamotniony. Wszyscy NPC rodzą mi się jako element sceny w której wystąpią, albo ujęcie. Często inspirują mnie grafiki zobaczone przypadkiem albo wygrzebane gdzieś w sieci. Od strony mechanicznej zajmuję się nimi tylko wtedy gdy jest to konieczne i jak zwykle podchodzę do tematu raczej swobodnie. Podobnie wady, zalety i inne cechy charakterystyczne. Lubię postacie archetypiczne, nie przeładowane, a jednocześnie posiadające jedną, dwie cechy charakterystyczne, które je defi...

KB #16. Możesz mi powiedzieć, na Ch... mi ten las ?!?

Borejko wspomniał w komentarzach do listy wpisów #16 edycji KB, że nie chce być więcej wymieniany jako ojciec założyciel projektu niniejszym więc o tym ani słowa nie wspomnę. Obecną edycję (oj nazbierało się ich trochę) prowadzi Enc , a tyczy się ona scenariuszy i przygód. Ostatni dobry i poważny tekst jaki na ten temat czytałem to praca nieocenionego Jurka Szeji o scenariuszach gier fabularnych jako tekstach kultury ( Gry fabularne. Nowe zjawisko kultury współczesnej ). Choć common sense podpowiada mi, że jest inaczej nie będę się z autorytetem wykłócał z banalnego powodu braku odpowiedniej metodologii (tak wiem, trza było robić studia). Mimo wszystko lektura ciekawa i niebanalna, polecam każdemu kto lubi zgłębiać techniczne aspekty funkcjonowania swojego hobby. Powód powyższego, instynktownego niezgadzania się ze stwierdzeniem iż scenariusze RPG są tekstami kultury jest to, że w życiu w formie tekstu ciągłego zapisałem może ze dwa scenariusze. Więc jak u mnie to wygląda? Przede ...

SKYLINE – bow before the might of Protoss!

Ostatnio namiętnie gram w Starcrafta 2, który tak przy okazji jest co najmniej przyzwoitą grą (jeśli nie lepiej) nie ma jednak co Blizzardowi robić kryptoreklamy. Chłopaki dają sobie radę just fine. Dodam, że gram Protosami (ci co nie wiedzą o co chodzi, mogą śmiało zainwestować odrobinę czasu w wyszukiwanie Google). Powyższa pasja spowodowała wzrost mojego zainteresowania Skyline. O filmie usłyszałem w radio, a że jestem fanem kina katastroficznego postanowiłem przyjrzeć się bliżej. Podobnie jak Oramus, który pisał w jednym ze swoich felietonów z cyklu Piąte piwo, uwielbiam oglądać jak kosmiczni najeźdźcy prażą z broni energetycznej do ziemian, którzy to poddani działaniu fizyki wysokich energii rozpryskują się jak dojrzałe arbuzy. Sięgnąłem więc po trailer Skyline, który okazał się całkiem obiecujący, a co za tym idzie zaowocował wycieczką do kina. Oczywiście spotkał mnie zawód niesamowity i do tej pory zastanawiam się kto wyłożył pieniądze na tego gniota. Film jest zły, i to w...