Przejdź do głównej zawartości

Posty

We all chase...

Our dreams. Powyższe zdanie pięknie podsumowuje Inception , najnowsze dzieło Christophera Nolana. Trzymający w napięciu thriller SF. Nolan pokazał nam już swoim Batmanem, że ma dobry warsztat i potrafi reżyserować kino akcji. W  Inception  mamy akcji całkiem sporo i podobnie jak we wcześniejszym filmie reżysera jest ona przeplatana dłuższymi dialogami, choć te trafiają się nieco bełkotliwe, gdy postacie starają się za wszelką cenę i na siłę usprawiedliwić surrealistyczną opowieść. Bo trzeba powiedzieć jedno - To już było. Opowieść o snach i problemach z rzeczywistością znamy od dawna.  Inception  to powtórka z rozrywki. Widzieliśmy to już w Existenz  i  13 piętrze  oraz, po części w  Matrixie  braci Wachowskich. Miłośnicy prozy Dicka również poczują się jak w domu. Choć tu bohater jest włamywaczem, aktywnym i świadomym 'hakerem' snów innych osób. Historia opowiedziana jest po prawdzie banalna, niczym w sztampowej sesji CP 2020, rozwarstwiono ...

KB #12 Zapiski spalonej biblioteki

Zastanawiałem się co napisać do aktualnej edycji karnawału. Będąc obecnie zabieganym kapitalistą, który epegie zajmuje się już nawet nie od święta, dawno nic nie wymyśliłem ani nie zaprojektowałem. W większości sytuacji zresztą bazowałem na gotowych scenariuszach. Udało mi się jednak wyszperać w otchłani dysku twardego zalążek systemu, który miałem chęć kiedyś napisać (lata temu dyskutowaliśmy o tym z Szanownym Markiem Nogą, który w świecie rypygy już się chyba nie udziela) w okresie wielkiej 'płodności' grafomańskiej - jakieś dobre dziesięć lat temu. Świat miał być post apokaliptyczny, na granicy zagłady po wielkiej wojnie. Pełen egzotycznych ras włącznie z armią psioników - kosmitów, którzy uciekli ze swego umierającego świata w gigantycznych statkach - arkach, a wspierają się oprócz wspomnianych mocy umysłu biotechnologią i, z tego co pamiętam, strasznie przypominali Zergów. Pomysł umarł gdzieś na granicy mileniów. Nie mam pojęcia gdzie znajdują się obecnie luźne notatki  ...

To przyszło z Jeziora. WFRP 2ed Rycerze Graala. Przewodnik po Bretonii

Udało mi się ostatnimi czasy przebywać przez chwilę w Bolandzie (centralnie Vistula river) i na chwilę przynajmniej uzyskać dostęp to swojej biblioteki. Nie jest to zbiór mrocznych of darkness woluminów, ale znalazło się tam kilka podręczników do Warhammera , których nie miałem okazji jeszcze przeczytać. Wszystkiemu winne zakupy dóbr przez internet, w celu spożytkowania w czasie mitycznego czasu wolnego , który jakoś nadejść nie chce.  Cutting to the chase - jestem po lekturze opisu Bretonii i mam zamiar, jak zwykle, podzielić się wrażeniami. Rycerze Grala nie odbiegają wyglądem od linii wydawniczej drugiej edycji młotka. Mamy tu sto pięćdziesiąt dwie strony zamknięte w twardej oprawie z zachowaniem layoutu serii. Są tu więc klimatyczne ramki i kilka przyjemnych dla oka grafik. Wizualnie całość prezentuje się przyzwoicie, ale do tego 2. edycja zdążyła mnie przyzwyczaić. Pamiętając schyłek radosnych lat 90' i słynne owego czasu  Stillman must die . Z wahaniem się...

Lost Days

Piętnastego Maja 2010 na starym mieście w Lublinie odbył się pierwszy steampunkowy plener fotograficzny zorganizowany przez Lubelski Klub Miłośników Fantastyki Grimuar i portal poświęcony klimatom steampunkowym - Unhallowed . Całość animowała Squirel wraz z rzeszą gżdaczy i wszelkiej maści pomocników. Było nas circa 50-60 osób w tym ponad dziesięciu fotografów (do których przylgnęło określenie fotomajster ). Całość była rewelacyjna. Pogoda dopisała, stroje modeli wykonane były klimatycznie i z przepychem. Bawiliśmy się świetnie, a wieczorkiem sączyliśmy piwko w ogródku knajpki o nazwie Gramofon, która to była w ciągu dnia naszą bazą wypadową .   Przedmówca miał okazję tam być i pełnić rolę jednego z fotografów. Poniżej kilka zdjęć z imprezy dla wzbudzenia zazdrości tych, którym nie udało się dotrzeć. Lost Days 01 by ~ Nam-tar on deviant ART Lost Days 04 by ~ Nam-tar on deviant ART Lost Days 09 by ~ Nam-tar on deviant ART Lost Days 28 by ~ Nam-tar on deviant AR...

Frytki do tego? KB#11

Z niewielkimi przerwami uczestniczę w Karnawale Blogowym z wrodzonego lenistwa. Obecna edycja przypadła mi do gustu. Z racji tego, że ostatnimi czasy zostałem w dużej mierze teoretykiem RPG kolekcjonowanie dodatków to obecnie podstawa mojego kontaktu z tym zacnym hobby.  Szczególnie lubię dwa, a co za tym idzie i pewien model dodatków. Idzie o  Marienburg: Sold down the river  i uzupełniającą go kampanię, zbiór scenariuszy właściwie,  Dying of the light.  Ten pierwszy to zdecydowanie najlepszy opis lokacji jaki znam, nie tylko do WFRP (ktoś już o tym pisał w tej edycji karnawału) soczysty, pełny i po brzegi napakowany informacjami oraz pomysłami na przygody. Do tego napisany jest pięknym językiem! Co prawda przygoda w nim zawarta jest mało miodna , ale stanowi miły postmodernistyczny żarcik.  Dying of the light  uzupełnia i wykorzystuje zawartość książki o Marienburgu. Z przygód i kampanii które znam jest to bezapelacyjnie najlepsza rzecz do WFRP. C...

Pisuar Duchampa kontra gołe babki

Blog nie umarł! Mam jednak zylion spraw na głowie w obecnej chwili (potencjalna zmiana adresu i pracy, etc.) i nie w głowie mi pisanie o RPGach, a że moda ostatnio na retro, to w ramach zaspokojenia apetytu czytelników (wszystkich trzech ^_^) odgrzewany kotlet w postaci felietoniku o sztuce, który ukazał się w nieistniejącej już, internetowej  Załodze G nr 3(53) Marzec 2005. Materiał zostawiam bez korekty. Pozdrawiam!   Swego czasu mieszkałem z grupą naprawdę rewelacyjnych ludzi i jednocześnie największych indywidualistów jakich widziały moje oczy. Był to akademik krakowski, więc przewijało się przez nasz pokój mnóstwo osób różnej konduity (niekoniecznie podejrzanej). Co za tym idzie i o sztuce zdarzało się dwa słowa zamienić, szczególnie, że współlokator nasz Buu zajmował się historią sztuki jakoby zawodowo, studiował bowiem związany z nią kierunek. Przypadkowo też wypłynął, czy też lepiej powiedzieć wyjechał z wucetu, w trakcie jednej z takich rozmów temat pewnego pisuaru...

Pomazało mi się - Karnawał Blogowy #8

  Strasznie melancholijnie zapowiada się obecna, ósma już, edycja Karnawału Blogowego. Notka będzie raczej krótka bo i w kapitalistycznym burdelu na około coraz mniej czasu na sentymenty. Marzy mi się kilka rzeczy, niekoniecznie związanych z RPGami. Z tych eRPGowych przydało by się w końcu mieć czas pograć w gry fabularne. Niestety tak to już jest, że jak człowieka stać na te wszystkie lśniące podręczniki, to zbierają kurz na półce czekając na mityczny czas wolny w którym będę miał chwilę je przeczytać, zorganizować drużynę i w końcu zagrać. Oczywiście, czas ten prawdopodobnie nigdy nie nadejdzie. Chyba, że po 60siątce. Marzy mi się trochę mniej chamstwa i dojrzałości w polskim fundomie, ale o tym pisał już Segibaum. Nom i szacunek dla słowa pisanego, wolał bym jeden porządny felieton na danym blogu w tygodniu niż dwadzieścia notek dziennie. Pisanie dla samego pisania, to synonim grafomanii przecież. Last but not least chciał bym, by wydawcy i autorzy podręczników zgłębili pr...