Przejdź do głównej zawartości

Posty

Moon (2009)

Samotność we dwoje. Tak pokrótce można opisać Moon , bodajże debiut pełno metrażowy brytyjskiego reżysera Duncana Jonesa. Jest to film na wskroś europejski pomimo, że bohaterem uczyniono amerykańskiego astronautę. Paradoksalnie, choć nie jest to pierwsze brytyjskie podejście do SF, bliżej Moon'owi do Odysei Kosmicznej 2001, niż Sunshine Danny'ego Boyle'a. Śmiało można pokusić się o stwierdzenie, że film ten po części jest hołdem złożonym dziełu Kubricka. Film opowiada nam historię Sama Bella, astronauty pochodzenia amerykańskiego, który to samotnie pracuje na stacji po ciemnej stronie księżyca nadzorując działanie maszyn górniczych wydobywających Hel-3 stanowiący źródło 70% ziemskiej energii. Rok mamy bliżej nie określony, zaznaczono jednak, że to niezbyt daleka przyszłość. Nudę dobiegającego końca trzyletniego kontraktu pomaga Bellowi zabić Gary komputer pokładowy stacji (coś mi to przypomina...). I to właściwie tyle co można napisać bez psucia radości z oglądania filmu...

Bubblegum Crisis: Megatokyo 2033 Roleplaying Game

Przebiłem się ostatnio przez powyższy tytuł. Choć przebiłem , to zbyt mocne słowo. Podręcznik czyta się lekko łatwo i przyjemnie. Ale zacznijmy od początku, dla odmiany. W 96' R. Talsorian wydał na podstawie fajnego anime podręcznik RPG z użyciem mechaniki FUZION będącej amalgamatem tej z Cyberpunk 2020 i gier Hero System (więcej na Wikipedii ). Mechanika jest darmowa, elastyczna i dostępna do ściągnięcia tutaj . Przyznam się, że zakochałem się w FUZION od pierwszego wejrzenia. Zawsze lubiłem prowadzić CP2020 , spędziłem wiele godzin biegając po dachach wieżowców, ostrzeliwując AV-ki i, generalnie, uprawiając szeroko pojętą rozwałkę typową dla tego systemu. Powiadają, że Cyberpunk umarł. Konwencja wyczerpała się, ciężko stworzyć coś nowego w tak wąskich ramach. Większość cyberpunkowych RPG-ów jest de facto tożsama, a różnice są zaledwie kosmetyczne. Nie ma też co ukrywać, że rzeczywistość powoli dogania (w wielu przypadkach przegoniła) świat Night City i pokrewnych. Ale sen...

Odkurzając stare karty...

Baaardzo stary tekst wygrzebany w przepastnych czeluściach mojej blogującej szuflady. Nigdy wcześniej nie widział światła dziennego. Mimo, że nieco koślawy stylistycznie, myślę iż wart jest publikacji. Jak często zdarza się, że bohaterowie wchodzą w posiadanie czyjegoś pamiętnika, albo mało znanego okultystycznego tomiszcza? Ile razy któryś z nich odziedziczył po szalonym dziadku spory i tajemniczy księgozbiór, wykradł tomiszcze cthultystom, albo po prostu znalazł je na wycieraczce owinięte w poranną gazetę? Nie jest jednak ważne jak bohaterowie zdobyli dane dzieło, ale jak się z nim obchodzą. Ponoć i księgi mają swą historię. Jednak na sesjach większość woluminów traktowana jest raczej po macoszemu. Nawet jeśli są osią fabuły, to tylko jako gadżet przechodzący z rąk do rąk i o który (ewentualnie) trzeba walczyć. Nikt nigdy nie zastanawia się nad samymi księgami... i dlaczego ich czytanie sprowadza szaleństwo. Nikt nigdy nie podchodzi z należytym nabożeństwem do tych dzieł... błąd. Nik...

Mutant Chronicles: The Techno Fantasy Role Playing Game

Nie będę ukrywał, że ostatnimi czasy zacząłem spełniać marzenia czasów młodości (uff, zabrzmiało jak bym dobijał co najmniej setki) i uzupełniać na półce tytuły, które z różnych powodów uważałem i nadal uważam za godne posiadania. Jednym z nich jest Mutant Chronicles. Nie byłem i nie zanosi się, że zostanę, fanem bitewniaków. Epickie bitwy z użyciem niezliczonej rzeszy skrzętnie pomalowanych figurek rozstawionych na równie skrzętnie pomalowanych makietach nigdy mnie nie pociągały. Talentu do dobierania barw, cierpliwości i precyzji niczym chińscy malarze figurek (sic!) z Kinder Niespodzianek po prostu nie posiadam, do tego dochodzi uczulenie na tworzenie styropianowych makiet. Rozrywki szukam gdzie indziej i tak jak filatelista z wędkarzem tak i ja z miłośnikami ołowianych krucjat niewiele mam wspólnego. Kroniki Mutantów natomiast zawsze mnie pociągały, szczególnie dzięki sporemu wsparciu i obecności na łamach świętej pamięci Magii i Miecz. Zapadły mi w pamięć przyzwoitej jakości graf...