Przejdź do głównej zawartości

Posty

Bubblegum Crisis: Megatokyo 2033 Roleplaying Game

Przebiłem się ostatnio przez powyższy tytuł. Choć przebiłem , to zbyt mocne słowo. Podręcznik czyta się lekko łatwo i przyjemnie. Ale zacznijmy od początku, dla odmiany. W 96' R. Talsorian wydał na podstawie fajnego anime podręcznik RPG z użyciem mechaniki FUZION będącej amalgamatem tej z Cyberpunk 2020 i gier Hero System (więcej na Wikipedii ). Mechanika jest darmowa, elastyczna i dostępna do ściągnięcia tutaj . Przyznam się, że zakochałem się w FUZION od pierwszego wejrzenia. Zawsze lubiłem prowadzić CP2020 , spędziłem wiele godzin biegając po dachach wieżowców, ostrzeliwując AV-ki i, generalnie, uprawiając szeroko pojętą rozwałkę typową dla tego systemu. Powiadają, że Cyberpunk umarł. Konwencja wyczerpała się, ciężko stworzyć coś nowego w tak wąskich ramach. Większość cyberpunkowych RPG-ów jest de facto tożsama, a różnice są zaledwie kosmetyczne. Nie ma też co ukrywać, że rzeczywistość powoli dogania (w wielu przypadkach przegoniła) świat Night City i pokrewnych. Ale sen...

Odkurzając stare karty...

Baaardzo stary tekst wygrzebany w przepastnych czeluściach mojej blogującej szuflady. Nigdy wcześniej nie widział światła dziennego. Mimo, że nieco koślawy stylistycznie, myślę iż wart jest publikacji. Jak często zdarza się, że bohaterowie wchodzą w posiadanie czyjegoś pamiętnika, albo mało znanego okultystycznego tomiszcza? Ile razy któryś z nich odziedziczył po szalonym dziadku spory i tajemniczy księgozbiór, wykradł tomiszcze cthultystom, albo po prostu znalazł je na wycieraczce owinięte w poranną gazetę? Nie jest jednak ważne jak bohaterowie zdobyli dane dzieło, ale jak się z nim obchodzą. Ponoć i księgi mają swą historię. Jednak na sesjach większość woluminów traktowana jest raczej po macoszemu. Nawet jeśli są osią fabuły, to tylko jako gadżet przechodzący z rąk do rąk i o który (ewentualnie) trzeba walczyć. Nikt nigdy nie zastanawia się nad samymi księgami... i dlaczego ich czytanie sprowadza szaleństwo. Nikt nigdy nie podchodzi z należytym nabożeństwem do tych dzieł... błąd. Nik...

Mutant Chronicles: The Techno Fantasy Role Playing Game

Nie będę ukrywał, że ostatnimi czasy zacząłem spełniać marzenia czasów młodości (uff, zabrzmiało jak bym dobijał co najmniej setki) i uzupełniać na półce tytuły, które z różnych powodów uważałem i nadal uważam za godne posiadania. Jednym z nich jest Mutant Chronicles. Nie byłem i nie zanosi się, że zostanę, fanem bitewniaków. Epickie bitwy z użyciem niezliczonej rzeszy skrzętnie pomalowanych figurek rozstawionych na równie skrzętnie pomalowanych makietach nigdy mnie nie pociągały. Talentu do dobierania barw, cierpliwości i precyzji niczym chińscy malarze figurek (sic!) z Kinder Niespodzianek po prostu nie posiadam, do tego dochodzi uczulenie na tworzenie styropianowych makiet. Rozrywki szukam gdzie indziej i tak jak filatelista z wędkarzem tak i ja z miłośnikami ołowianych krucjat niewiele mam wspólnego. Kroniki Mutantów natomiast zawsze mnie pociągały, szczególnie dzięki sporemu wsparciu i obecności na łamach świętej pamięci Magii i Miecz. Zapadły mi w pamięć przyzwoitej jakości graf...