Przejdź do głównej zawartości

CthulhuTech – Dark Passions. Czyli ile jest pasji w pasji.

Pierwszy dodatek do CthulhuTech do najbardziej imponujących nie należy - 64 czarno białe strony w miękkiej okładce (autor obiecuje wersję w kolorze, już pod szyldem innego wydawcy) nadają mu raczej wygląd broszurki niż podręcznika do RPG.
Rzecz opisuje pomniejsze kulty z jakimi możemy zetknąć się w grze CthulhuTech. W sumie dostajemy ich osiem, każdy rozpisany na dwóch stronach. Ogólne założenia, sposoby rekrutacji, przykrywki pod jakimi funkcjonują i kilka plotek mających służyć za pomysły na elementy scenariusza.
Opisane kulty są zróżnicowane, ale brak tu pomysłowości i polotu. Dostajemy klasyczną menażerię od brutalnych terrorystów, poprzez władców snów i stowarzyszenie potężnych magów, po manipulujące przeznaczeniem sługi Yog-Sothotha.
Garść wskazówek, jak wprowadzić kulty do rozgrywki. Kilku przeciętnych NPC plus dwa scenariusze do rozegrania na poziomie postaci z ulicy, ew zmiennokształtnych Tagerów i kilka pomysłów na dalsze scenariusze.
Kilka stron zmarnowano na kompletnie niepotrzebne przedrukowanie stron z zasadami i kartą postaci z podręcznika podstawowego.
Podręcznik jest słaby. Najlepiej z całości wypadają krótkie opowiadanka umieszczone między rozdziałami. Reszta wygląda jak rozdział, który nie zmieścił się w podręczniku podstawowym i został niepotrzebnie rozbuchany do rozmiarów samodzielnego dodatku. Materiału tu co najwyżej na artykuł. Mało oryginalny zresztą. Rzecz może się przydać jedynie naprawdę początkującemu MG, który dopiero raczkuje w RPG. Zdecydowanie odradzam, lektura to strata czasu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Moje spojrzenie na Warhammer Fantasy Roleplay 3rd edition

Ostatnimi czasy, pewnie przy okazji pojawienia się 4 edycji WFRP, szczególnie polskiego wydania, pojawiło się kilka komentarzy i dyskusji na temat 3 edycji Warhammera. 'Dyskusje' na fejsie mnie nie interesują, ale postanowiłem napisać kilka zdań o tym co mi się w 3 edycji podoba, a co już niekoniecznie. Rozegrałem z drużyną kilka modułów i scenariuszy: An Eye for an Eye, The Gathering Storm, The Winds of Change, The Edge of Night . W sumie kilkanaście sesji. Trochę materiałów z pozostałych dodatków przeczytałem i czekają na swoją kolej. Jak wszyscy wiemy, wokół tej gry narosło wiele mitów i nieporozumień, więc czemu by nie dorzucić swoich trzech groszy i opinii na temat Warhammer Fantasy Roleplay od FFG. Najpierw kilka rzeczy, które w tym systemie mi się nie podobają. Niespójna i nieprzemyślana linia wydawnicza. Temat pojawia się chyba najczęściej we wszelkiej maści opiniach na temat trzeciej edycji młotka, że za dużo, że dziwnie, że jakieś nie wiadomo co w pud...

Mars 2050 - Pies o trzech nogach

Erpeżki kupuję nałogowo i mam ich na półce kilka. Czasem jest tak, że dorzucam w sklepie do koszyka jakiś materiał nieoczekiwany, który mnie zainteresuje okładką, tematem i jeszcze może się przyczynić do darmowej wysyłki. Zbieram też ostatnio trochę mini gier z braku czasu na lekturę kolumbryn gdzie na 400 stron 250 jest o niczym. Wszystko to dla dokarmienia się pomysłami, inspiracjami i tabelkami, do użytku w innych grach (Mausritter! Mothership!). Takim to sposobem w moje ręce trafił Mars 2050, którego napisał, zilustrował i złożył Przemysław Ławniczak, a wydało Dungal Games w serii swoich gier lekkich łatwych i przyjemnych. I tak, oczywiście, jest to kiepsko zredagowany i zaprojektowany  heartbraker ale nie o ty ma być ten tekst (no dobra, o tym). Tego się można było spodziewać. Do napisania tego tekstu skłoniły mnie dwie rzeczy:  Dawno nie było nic na blogu (pandemia się skończyła i jakoś tak człowiek ma mniej czasu na pierdoły). Poniższy fragment blurba i stojąca do...

Vaesen RPG. Ciekawa gra napisana na od...ol

Kończymy właśnie pomalutku rozgrywanie A Wicked Secret , zbioru czterech przygód do Vaesen RPG. Co oznacza, że macie pecha, bo mam zamiar podzielić się spostrzeżeniami na temat gry. Choć pewnie tytuł wpisu zdradza puentę. Jak to u FL dodatki: mapa [skandal! jest na niej Trzebiatów a nie ma Kamienia Pomorskiego! 😉 ], karty inicjatywy, krótkie opisy potworów i garść kości Vaesen to gra ze stajni Fria Ligan na ich sztandarowej mechanice Year Zero Engine (sama mecha w wersji vanilla jest w SRD za darmoszkę do wykorzystania we własnych grach 👉 tu ), jeśli mieszkacie pod kamieniem i jeszcze jakimś cudem nie udało wam się zetknąć z ich grami, Obcy, Mutant: Rok Zerowy i takie tam, wiecie ;). Mamy bliżej nieokreśloną połowę wieku XIX w Szwecji. Wcielamy się w widzących , którzy na skutek jakiejś życiowej traumy, czy też inszego podobnego wydarzenia zyskują dar widzenia tytułowych Vaesen. Duchów, zjaw, trolli, chochlików i demonów ze skandynawskiego folkloru. Los pcha wszystkie nasze postac...