Przejdź do głównej zawartości

Dziura w ziemi, czyli Warhammer - Karak Azgal. Przygody w Smoczej Skale.

Już na wstępie pragnę zauważyć, że nad sandbox'y, szczególnie zabugowane potworki od Bethesdy, przedkładam dobrą i zakręconą fabułę. A właśnie sandbox dostajemy w przypadku Kharak Azgal. William Simoni – autor podręcznika uszczęśliwił nas wcześniej serią Madness in Freeport do d20, ze stajni Green Ronin. Które to Madness in Freeport, nota bene, gdzieś mam i jak znajdę (i znajdę chwilę) to skrobnę o nim kilka słów. Ale za słowo mnie nie trzymajcie. Ma więc pan Simoni na koncie city sourcebook.
Co dostajemy w Kharak Azgal? Podręcznik liczy sobie sto dwadzieścia stron, w twardej oprawie i jakością wykonania nie odbiega od całej linii wydawniczej Warhammera 2ed. Na przestrzeni ośmiu rozdziałów opisano ruiny Karak Azgal, twierdzę krasnoludzką wybudowaną na tychże ruinach, a zwaną Fortecą Skalfa i mieszane ludzko krasnoludzkie osiedle szumowin położone u jej stóp - Martwe Wrota. Zarówno podgrodziu jak i twierdzy poświęcono po jednym rozdziale na pierwszych 40 stronach. Później dostajemy stos tabelek do losowania spotkań w ruinach i wskazówki jak tworzyć własne lokacje w podziemiach Karak Azgal plus kilka nowych potworków zamieszkujących ruiny. Resztę podręcznika zajmuje opis kilku standardowych lokacji (skaveny, gobliny, orkowie, duchy).
Całość sprawia wrażenie podręcznika do d20 przerobionego na szybko by pasował do realiów Warhammera. Nie ma tu żadnej fabuły, za to kilka haczyków jak wciągnąć drużynę w przygody pod Smoczą Skałą. Powierzchnia, mimo że zajmuje 1/3 podręcznika jest jego najmocniejszą częścią. Widać doświadczenie autora w pisaniu tekstów o miastach. Ciekawie rozwiązano radzenie sobie krasnoludów z twierdzy z szabrownikami i usankcjonowanie całego procederu szabrowania ruin przez różnorakich poszukiwaczy przygód Choć i tu mamy odrobinę chaosu. 'Mapka' pokazująca fragment Martwych Wrót raczej nie przypomina ściśniętych u stóp twierdzy pełnych szumowin slumsów. Nom i mogło być tego więcej, dużo więcej. Szczególnie, że dungeon crawl zajmujący resztę podręcznika nie jest, nomen omen, zajmujący.
Część wypełniona tabelkami z losowymi spotkaniami mogłaby w ogóle nie istnieć. Ale to mój brak słabości do losowania czegokolwiek. Na brak własnej kreatywności nie narzekam. Plusem jest brak kompletnej mapy i zostawienie graczom i mistrzowi gry swobody co do kształtu i planu podziemi. Stworzone lokacje są mało ciekawe jeśli idzie o wymyślność scenografii i wszystkie opisane wedle zbliżonego schematu. Brakuje tu odrobiny rozmachu. Choć kilka pomysłów jest całkiem udanych. Nie chcę spoilerować, ale scena w leżu klanu Skryre należy do rewelacyjnych. Generalnie wydaje mi się, że najfajniej grało by się w podziemiach Karak Azgal skavenami i można by rozkręcić z ich udziałem całkiem przyjemną kampanię.
Jak wspomniałem wyżej, przygody w Smoczej Skale są na tyle ogólne, że swobodnie można by wykorzystać ją na przykład w Dark Sun jako punkt zaczepienia do stworzenia własnej wersji ruin Kamelok pod Kled.
Obecnie moja skromna drużynka bawi się na powierzchni kombinując jak zejść w głąb i odszukać kuzyna jednej z postaci. Jak na razie bawi się całkiem nieźle.

Komentarze

  1. Taak! Też myślałem o zagraniu skavenami w Karak Azgal! (Niestety w końcu nic z tego nie wyszło, ale może kiedyś...)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano:) Szczególnie, że jak mało co ta kampania się do tego doskonale nadaje :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Mars 2050 - Pies o trzech nogach

Erpeżki kupuję nałogowo i mam ich na półce kilka. Czasem jest tak, że dorzucam w sklepie do koszyka jakiś materiał nieoczekiwany, który mnie zainteresuje okładką, tematem i jeszcze może się przyczynić do darmowej wysyłki. Zbieram też ostatnio trochę mini gier z braku czasu na lekturę kolumbryn gdzie na 400 stron 250 jest o niczym. Wszystko to dla dokarmienia się pomysłami, inspiracjami i tabelkami, do użytku w innych grach (Mausritter! Mothership!). Takim to sposobem w moje ręce trafił Mars 2050, którego napisał, zilustrował i złożył Przemysław Ławniczak, a wydało Dungal Games w serii swoich gier lekkich łatwych i przyjemnych. I tak, oczywiście, jest to kiepsko zredagowany i zaprojektowany  heartbraker ale nie o ty ma być ten tekst (no dobra, o tym). Tego się można było spodziewać. Do napisania tego tekstu skłoniły mnie dwie rzeczy:  Dawno nie było nic na blogu (pandemia się skończyła i jakoś tak człowiek ma mniej czasu na pierdoły). Poniższy fragment blurba i stojąca do...

Moje spojrzenie na Warhammer Fantasy Roleplay 3rd edition

Ostatnimi czasy, pewnie przy okazji pojawienia się 4 edycji WFRP, szczególnie polskiego wydania, pojawiło się kilka komentarzy i dyskusji na temat 3 edycji Warhammera. 'Dyskusje' na fejsie mnie nie interesują, ale postanowiłem napisać kilka zdań o tym co mi się w 3 edycji podoba, a co już niekoniecznie. Rozegrałem z drużyną kilka modułów i scenariuszy: An Eye for an Eye, The Gathering Storm, The Winds of Change, The Edge of Night . W sumie kilkanaście sesji. Trochę materiałów z pozostałych dodatków przeczytałem i czekają na swoją kolej. Jak wszyscy wiemy, wokół tej gry narosło wiele mitów i nieporozumień, więc czemu by nie dorzucić swoich trzech groszy i opinii na temat Warhammer Fantasy Roleplay od FFG. Najpierw kilka rzeczy, które w tym systemie mi się nie podobają. Niespójna i nieprzemyślana linia wydawnicza. Temat pojawia się chyba najczęściej we wszelkiej maści opiniach na temat trzeciej edycji młotka, że za dużo, że dziwnie, że jakieś nie wiadomo co w pud...

Żodyn tam czorny!!! BIAŁA MEWA!!!

Najnowsza edycja Białej Mewy, opatrzona jakże uroczym numerem 1.2, już dostępna do ściągnięcia!!! A w niej: Z dawna oczekiwany dodatek!!! Karta Postaci!!! Nowa edycja napędzana potęgo AI!!!! Ta sama treść, inna czcionka!!! :P _______________________________________________________________ EDIT: Wersja 1.1 już dostępna do ściągania! Dziękuję licznym fanom Białej Mewy za sugestie co do poprawek w tekście :) _______________________________________________________________ Na fali popularności IMHO mocno średniego, a ciekawie wydanego systemu (chyba)OSR wyroiło się trochę gier i kickstarterów wszelkiej maści w Internetach. Gdzie człowiek nie spojrzy, to jakaś broszura w żółto-czarnej stylizacji. To i ja postanowiłem na tej fali hype'u coś skrobnąć. Przewinął się przez me ręce rodzimy produkt inspirowany Dark Fort ale, że jest rozbuchany do 20 stron zabijając ideę treściwej gry na jednej kartce A4, to przedstawiam wam swoją, prawdziwie polską, recepcję Dark Fort ;) Za darmoszkę, bez mone...